{youtube}Bt71Pp3Be1c{/youtube}

 

Adolf Hitler mówił w dniu 22 sierpnia 1939 w Obersalzbergu na odprawie wyższych oficerów niemieckich sił zbrojnych, poświęconej przygotowaniu ataku na Polskę: „Naszą siłą jest nasza szybkość i brutalność. Dżingis-Chan skazał na śmierć miliony kobiet i dzieci świadomie i z wesołym sercem. Historia widzi w nim tylko wielkiego założyciela państwa. Co głosić o mnie będzie słaba zachodnioeuropejska cywilizacja, jest mi obojętne. Wydałem rozkaz i każę każdego rozstrzelać, kto by chociaż jednym słowem usiłował krytykować, iż celem wojny nie jest osiągnięcie oznaczonych linii, lecz fizyczne zniszczenie przeciwnika. W tym celu przygotowałem na razie tylko na wschodzie moje oddziały Totenkopf (Formacja Trupiej Czaszki, specjalne oddziały SS do celów masowej eksterminacji ludności podbitych krajów), rozkazując im zabijać bez miłosierdzia, bez litości, mężczyzn, kobiety i dzieci polskiego pochodzenia i polskiej mowy. Tylko w ten sposób zdobędziemy przestrzeń życiową, której potrzebujemy. Kto dziś  jeszcze mówi o wytępieniu Ormian ? (...) Polska zostanie wyludniona i zasiedlona Niemcami (...)”

{youtube}eVLOPIaENOA{/youtube}

Pierwsze strzały II wojny światowej padły niedaleko granicy polsko-niemieckiej – w Krzepicach, potem w Szymankowie, w Wieluniu i na Westerplatte. Na pewno mianem symbolicznego miejsca, gdzie rozpoczęła się dla Polaków II wojna światowa, można określić Wieluń.
Właśnie w tym niewielkim, liczącym ok. 15 tys. mieszkańców, prowincjonalnym miasteczku, 1 września 1939 r. o godz. 4.40 niemieckie lotnictwo przeprowadziło atak bombowy. Wieluń przed wojną leżał w odległości ok. 15 km od granicy II Rzeczypospolitej z III Rzeszą Niemiecką. Nie stacjonowały tam żadne oddziały wojskowe, nie było także zakładów przemysłowych. Wieluń nie był nawet węzłem komunikacyjnym. Jego mieszkańcy mogli się więc czuć w miarę bezpiecznie mimo groźby wybuchu konfliktu zbrojnego z Niemcami. W Wieluniu nikt nie spodziewał się ataku z powietrza – nie było ku temu żadnych logicznych przesłanek. A jednak bombardowanie miast było już w tamtych czasach znane. Niemiecki Legion Condor, wspierający gen. Francisco Franco – głównodowodzącego wojsk nacjonalistycznych podczas wojny domowej w Hiszpanii, dokonywał ataków lotniczych na cele cywilne. To niemieccy lotnicy zbombardowali baskijskie miasteczko Guernica 26 kwietnia 1937 r. Zginęli tam cywile – ponad 1000 osób i zostało zniszczonych ponad 60 proc. domów. Guernica była siedzibą lokalnego rządu, ważnym węzłem komunikacyjnym, mieściły się tam fabryka broni i koszary, więc – w przeciwieństwie do Wielunia – mogła się spodziewać ataku.
Rozkaz zbombardowania Wielunia 1 września 1939 r. wydał generał major Wolfram von Richthofen – odpowiedzialny za zbombardowanie Guerniki były szef sztabu, a potem dowódca Legionu Condor; we wrześniu 1939 r. dowódca niemieckiego lotnictwa szturmowego, które w 1939 r. bezlitośnie bombardowało również Warszawę. Istnieje hipoteza, że Niemcy chcieli przetestować w Wieluniu – podobnie jak w Hiszpanii – siłę rażenia bomb, nowe samoloty oraz założenia taktyczne dla lotnictwa – formacji, która wyrosła na decydującą na polu walki.